Filmy korporacyjne:

Czy na prawdę muszą być nudne?

Czy filmy korporacyjne muszą być nudne?

Zwykło się uważać ze projekty typowo B2B to praca z cyklu od a do z. Zero niespodzianek. Klient przesyła do bólu znany nam brief. Jedynym pomysłem ze strony agencji jest użycie drona. Ale pomysł! Następnie nagrywanie, montaż, 3 uwagi i faktura.

Pierwiastek, który był z nami od początku.

Założenie Motion Pikczer to punkt zwrotny w moim życiu i podejściu do biznesu. Od początku chciałem, żeby świat muzyki i filmu przenikał sie wręcz niewyczuwalnie. Na początku robiłem to podświadomie, później odnalazłem w tym nasz styl i przeniosłem to na sposób pracy naszego zespołu. Teraz łapie się na tym, że montując filmy robie to w ten sam sposób (charakter pracy w skupieniu, narzucone tempo, wypieki na twarzy) jakbym montował klip dla znanego artysty.



Takie podejście do tematu otworzyło nam wiele drzwi w korporacyjnym świecie. Pod koniec dnia okazuje się, że ludzie w dobrze skrojonych garniturach, których widujemy tylko za szklanymi ścianami maja takie same potrzeby jak muzycy.

 

Wszyscy podążamy za emocjami.

Kupujemy emocjami. Nasze największe życiowe wybory sa podyktowane emocjami. To dlaczego do cholery większość filmów korporacyjnych jest z nich wypruta? Najczęściej wynika to z faktu strachu przed utratą kolejnego zlecenia. Mniej ryzykujesz proponując oklepany i sprawdzony wiele razy scenariusz. Ale czy na pewno? Postaw się teraz po drugiej stronie. Na prawdę myślisz, że proponując taki sam film jak konkurencja będziesz w lepszej pozycji w przetargu?

Drugim czynnikiem jest niestety lenistwo. Szybkie rozeznanie kim jest klient, przyklejanie mu jednej z łatek, wybór odpowiedniej oferty i wysyłamy. To właśnie prowadzi do frustracji. Brak rozmowy z klientem to brak zrozumienia jego potrzeb. A w większej skali potrzeb rynku.

Color grading jak z hitów VEVO.

To na prawdę się już dzieje. To moment na który czekaliśmy bardzo długo. Dziś tak niewiele potrzeba, żeby duża globalna marka nie bała się odważnych ujęć, rezygnacji z wypowiedzi zarządu i pompatycznej muzyki. Ktoś powie: wszystko zależy od klienta! Zastanówcie się jednak, czy nie lepiej być w sytuacji kiedy my proponujemy rozwiązania znając rynek, zamiast obarczać tą pracą zainteresowanego?

Filmy korporacyjne tylko z nazwy.

Bojąc się proponować nowatorskie rozwiązania, nieszablonowy sposób opowiadania historii nie wykonamy nigdy kluczowego dla nas kroku w przód. Rok 2017 to zdecydowanie rok opowiadania historii, gdzie marka pojawiać się będzie w roli opiekuna głównych bohaterów. To bez wątpienia rok gdzie duże poważne korporacje wejdą na inny poziom reklamy.

Jakie są Wasze doświadczenia podczas pracy przy filmach korporacyjnych?

Michał Liszcz
Uwielbiam czarną kawę i minimalizm. Design Dieter'a Rams'a i seriale Netflixa. Moją pasją i sposobem na życie jest tworzenie filmów reklamowych i teledysków. Z chęcią opowiem tu o wszystkim po trochu.