AI-prewka nie zastąpi prawdziwego miejsca

W ofercie na film dla uczelni wysłaliśmy w zeszłym tygodniu prewki, czyli wygenerowane przez AI podglądy kadrów pokazujące, jak film ma wyglądać. Osoba odpowiedzialna za komunikację odpisała, że zanim pokaże ofertę dalej, chce mieć w niej prawdziwe oblicze kampusu, bo obrazki z generatora mogą pogrzebać pomysł u ludzi, którzy decydują. Do maila dołączyła folder ze zdjęciami. Następnego dnia oferta miała nowe wizualizacje, zbudowane na ich fotografiach.
Miała rację. I to nie jest uwaga o jakości generatora.
Do czego prewka z AI jest dobra
Prewka pokazuje kadr, zanim ktokolwiek wyjmie kamerę: światło, kadrowanie, typ sceny, rodzaj osoby w obrazie. Wstawiamy takie kadry do każdej oferty, żeby osoba, która ją dostaje, mogła wkleić je do prezentacji i pokazać szefowi, jak film ma wyglądać. Opisałem to w tekście o tym, co powinna zawierać oferta na film promocyjny. Do sceny, która jeszcze nie istnieje, generator jest w porządku: aktor w studiu, produkt na stole, rozmowa w biurze, którego nikt nie zna.
Kiedy syntetyk wypacza tożsamość miejsca
Te prewki nie były przypadkowe. Zanim je wygenerowaliśmy, zebraliśmy referencje z mediów społecznościowych uczelni i pilnowaliśmy, żeby budynki, park i wnętrza zgadzały się z tym, co tam naprawdę stoi. Dla kogoś z zewnątrz różnica jest niewidoczna. Dla rektora, dziekana i osób, które codziennie tamtędy chodzą, obraz z generatora i tak jest obcy: drobne rozjazdy, których nikt spoza instytucji nie zauważy, tam widać z jednej klatki. Kampus nie jest sceną, tylko bohaterem, a bohatera poznaje się od razu.
I wtedy oferta zaczyna grać przeciwko sobie. Zamiast rozmawiać o pomyśle na film, sala rozmawia o tym, że to nie ich budynek. Osoba, która zaniosła ofertę piętro wyżej, broni koncepcji, a nie potrafi obronić obrazka, bo sama go nie zamawiała.
Katalog zdjęć był u klienta od początku
Uczelnia miała pełny katalog zdjęć promocyjnych. Nie wiedzieliśmy o tym, bo nie zapytaliśmy, a po drugiej stronie nikt nie wpadł na to, że do oferty jest to potrzebne. Z folderu wybraliśmy zdjęcia, które niosą charakter miejsca, i przerobiliśmy je na kadry w stylu planowanego filmu. Właściwe budynki, właściwe otoczenie, żadnego zgadywania.
Zasada na przyszłość jest prosta. Jeśli film ma budować zaufanie do konkretnego miejsca albo instytucji, o zdjęcia tego miejsca pytamy w pierwszym mailu i na nich budujemy wizualizacje w ofercie. Generator zostaje do scen, których jeszcze nie ma. A sam film i tak powstanie z realnych kadrów z kampusu, bo to on jest powodem, dla którego ktoś chce go obejrzeć.