Większość studiów nie rozmawia z klientem o tym, co dzieje się po montażu. A to właśnie tam najczęściej coś się psuje. Nie w obrazie. Nie w dźwięku. W tym, jak gotowe filmy trafiają z dysku studia na biurko osoby, która za nie płaci.
Pomyśleliśmy, że to powinno wyglądać inaczej. Nie dla nas. Dla Ciebie.
Jak to zwykle wygląda od Twojej strony
Dostajesz maila. W mailu link do platformy review - żeby obejrzeć i zatwierdzić. Drugi link do transferu - bo pliki są za duże na maila. Trzeci do hostingu - żeby wrzucić na stronę. Gdzieś w tle folder w chmurze, jako "magazyn" surowców.
Cztery platformy. Cztery logowania. Każda wygląda inaczej. Każda chce konta. Każda ma inne przyciski, inny sposób komentowania, inną logikę pobierania. Jedna wymaga aplikacji desktopowej. Druga kompresuje wszystko do strzępów. Trzecia po tygodniu wygasza link.
Dla Ciebie to nie jest dzień z filmem. To dzień z logowaniem.
I co gorsza - wszystkie te platformy mają logo dostawcy, nie studia. Dostajesz doświadczenie Frame.io. Doświadczenie WeTransfera. Doświadczenie Vimeo. Studio, które wybrałeś, znika gdzieś pomiędzy.
Jak to wygląda u nas
Dostajesz jeden link.
Link działa na każdym urządzeniu - telefon w drodze do pracy, laptop w biurze, tablet w domu, telewizor gdy chcesz pokazać szefowi. Otwiera się w przeglądarce. Bez rejestracji. Bez hasła. Bez aplikacji do pobrania. Bez reklam.
Widzisz filmy w oryginalnej jakości - nie skompresowane do "podglądu". Pobierasz jednym kliknięciem. Jeden plik, cały folder, wybrane - jak Ci wygodnie.
Wszystko w jednym miejscu. Za pół roku, gdy wrócisz po plik do nowej kampanii, link wciąż będzie działał. Nie musisz pamiętać, która platforma miała którą wersję. Jedna reguła. Zawsze ten sam adres.
Co to dla Ciebie znaczy praktycznie
Trzy rzeczy, które zauważysz od razu.
Pierwsza - od otrzymania maila do pobranego pliku mija 15 sekund. Nie 15 minut na zakładanie konta, weryfikację maila, ściąganie aplikacji i uczenie się kolejnego interfejsu.
Druga - nikt nie wchodzi między nas. Nie dostajesz mailingu od platformy, której nie wybrałeś. Twoje materiały nie leżą w sejfie firmy, z którą nie masz umowy. Relacja jest między Tobą a nami. Bez pośrednika, który przy okazji próbuje sprzedać Ci swój plan Pro.
Trzecia - spójność. Każdy kolejny projekt wygląda tak samo. Nie musisz uczyć się nowego narzędzia za każdym razem, gdy zmieniasz studio albo dostajesz nową wersję materiału. Jedno doświadczenie, za każdym razem.
Dlaczego w ogóle się tym zajęliśmy
Mało który brand manager siada wieczorem i myśli "szkoda, że nie mam lepszego UX do oglądania materiałów od studia". Ten problem jest niewidzialny - dopóki go nie masz rozwiązanego.
Ale dla nas nie był niewidzialny. Pracujemy ze stałymi klientami od lat - niektórzy wracają co kwartał, niektórzy co miesiąc. Widzieliśmy, jak nasi klienci walczą z cudzymi interfejsami. Jak szukają plików po trzech mailach wstecz. Jak logują się do konta, którego hasła już nie pamiętają. Widzieliśmy też ich ulgę, gdy mówiliśmy "jest jedno miejsce, wystarczy link".
Doszliśmy do wniosku, że jeśli jesteśmy studiem filmowym - to nasza robota kończy się w momencie, gdy film działa dla Ciebie. Nie w momencie, gdy leży na cudzym serwerze.
Dlaczego to powinno coś mówić o studiu
Jeśli zlecasz produkcje wideo - zapytaj studia, jak oddaje gotowe materiały. To małe pytanie, ale dużo mówi.
O tym, czy myśli o Tobie, czy tylko o sobie.
O tym, czy traktuje Cię jak klienta do zamknięcia, czy jak partnera, z którym będzie jeszcze pracować.
O tym, czy ostatnie 5% projektu - ta część, której nie widać w portfolio, nie widać w showreelu, nie widać na stronie - też jest przemyślane.
Można robić świetne filmy i oddawać je klientowi tak, że otwieranie folderu jest większym wysiłkiem niż obejrzenie kampanii. Można. Tylko po co.
Finisz jest częścią pracy
Robimy filmy reklamowe od 2014 roku. Po 640+ projektach wiemy jedną rzecz: klient zapamiętuje dwa momenty. Pierwszy - gdy pokazujesz mu pierwsze ujęcia. Drugi - gdy ma w rękach gotowy plik.
Wszystko pomiędzy to nasza robota. Ale te dwa momenty zostają w głowie.
Dlatego tę ostatnią część - tę, o której nikt nie mówi - traktujemy jako część produktu. Nie jako przypis.
Planujesz produkcję? Napisz do nas - pokażemy, jak to wygląda od strony klienta.
