
Grudzień 2018. Wchodzę na stronę, na której właśnie ruszył Tandem, i czytam komentarze ludzi, których nigdy nie poznam. Kierowcy, przewoźnicy, pasjonaci ciężarówek. Piszą, że wreszcie ktoś zrobił film o ich robocie. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to będzie jeden z tych projektów, które zostają z człowiekiem na lata.
Na skróty
W grudniu 2018 roku Motion Pikczer wyprodukował Tandem – pierwszy w Polsce serial fabularny dla organizacji branżowej (Transport i Logistyka Polska): trzy odcinki, ok. pięciu dni zdjęciowych, fabuła oparta na realnych problemach przewoźników. Dziś format wieloodcinkowy to standardowa pozycja w ofercie studia.
- 3 odcinki serialu Tandem zrealizowano w ok. 5 dni zdjęciowych – jeden plan, wiele publikacji.
- Komentarze prawdziwych kierowców i przewoźników były mocniejszą walidacją niż ankieta klienta.
- Serial brandowy nie jest droższym kaprysem – to tańszy sposób na długotrwałą obecność marki.
- Fabularne myślenie (reżyser z doświadczeniem pełnego metrażu) odróżnia serię od zestawu spotów.
Dziś serial dla firmy to u nas normalna pozycja w ofercie. Wtedy brzmiał jak fantazja.
Pierwszy polski serial o branży transportowej
Tandem zamówiła organizacja Transport i Logistyka Polska, czyli ludzie reprezentujący przewoźników w kraju. Pomysł był prosty, a jednocześnie zupełnie nie istniał na rynku: zamiast kolejnego raportu czy konferencji prasowej pokazać problemy branży jako fabułę. Z bohaterami, konfliktem, napięciem.
W roli głównej fikcyjna firma Mar-Dar i jej dwaj właściciele, Marek i Darek. Kontrole na granicy, rekwirowane transporty, klienci stawiający ultimatum. Wszystko oparte na rzeczach, które przewoźnik zna z własnego podwórka. Trzy odcinki, około pięciu dni zdjęciowych, lokacje rozrzucone od biura po trasę. I budżet, który w 2018 roku, w tej części rynku, na taki temat po prostu się nie zdarzał.
Reżyserowałem to ja, Michał Liszcz. Do dziś pamiętam, ile zaufania musiało być po stronie klienta, żeby w ogóle wejść w taki format. Bo nie było do czego się porównać. Nikt w Polsce tego wcześniej nie zrobił.
Zobacz realizacje
Fabuła zamiast raportu
Transport i Logistyka Polska zamawia serial, który pokaże problemy branży przez bohaterów i konflikt – nie przez konferencję prasową ani PDF.
Fikcyjna firma, realne problemy
Mar-Dar i jej właściciele Marek i Darek – kontrole graniczne, rekwirowane transporty, ultimatuma klientów. Każda scena oparta na tym, co przewoźnik zna z własnego podwórka.
Ok. pięć dni zdjęciowych
Lokacje od biura po trasę, trzy odcinki rozpisane pod jeden ciągły plan – zamiast trzech osobnych produkcji.
Grudzień 2018
Serial rusza. W komentarzach piszą prawdziwi kierowcy i przewoźnicy – ludzie, którzy w końcu widzą swoją branżę na ekranie.
Format, który stał się standardem
To, co w 2018 roku było eksperymentem, dziś to normalna pozycja w ofercie – jeden plan, kilkanaście publikacji, obecność przez wiele miesięcy.
Najlepsza recenzja była w komentarzach
Najmocniejszy dowód, że to zadziałało, nie trafił do nas mailem z podziękowaniem. Był pod spodem, w komentarzach na stronie serialu. Pisali je prawdziwi ludzie z branży. Nie marketing, nie agencja, nie my.
Świetny pomysł, aby wreszcie ktoś zechciał zrozumieć jak istotny jest problem. Najwyższy czas aby ktoś zrozumiał jak istotny jest transport drogowy i z jakimi problemami się boryka. Począwszy od prawidłowego przygotowania zawodowego kierowcy i jego systematycznego doszkalania do działań strukturalnych ochrony branży.
– Marek, komentarz pod serialem, grudzień 2018
Pierwszy taki film w Polsce, wydaje mi się. Świetny pomysł żeby zrobić taki film, myślę że będzie duża oglądalność osób związanych z tą branżą jak i miłośników i pasjonatów ciężarówek. Wielki szacun dla ludzi którzy wpadli na ten pomysł. Z niecierpliwością czekam na kolejne odcinki, a być może na kolejny sezon. Pozdrawiam.
– Michał, komentarz pod serialem, grudzień 2018

Przeczytaj to jeszcze raz. To nie są loga na slajdzie ani gwiazdki w ankiecie satysfakcji. To ludzie, którzy zobaczyli swoją codzienność na ekranie i poczuli, że ktoś ich w końcu zrozumiał. Dla mnie to wciąż jedna z najważniejszych recenzji, jakie dostaliśmy. Bo przyszła od widza, nie od zleceniodawcy.
Co było wtedy fantazją, dziś jest normą
Patrzę na Tandem z perspektywy ponad siedmiu lat i widzę go inaczej niż w grudniu 2018. Wtedy seria fabularna dla organizacji branżowej to było wejście na zupełnie niezaoraną ziemię. Dziś kilka dni zdjęciowych, z których schodzi nie jeden film, tylko kilkanaście odcinków układających się w jedną opowieść, to u nas standardowy tryb pracy.
Dla SOS Wiosek Dziecięcych zrobiliśmy osiem filmów z jednej kampanii. Jeden plan, spójny język, materiał, który pracuje miesiącami zamiast jednego dnia. I nie chodzi o to, że to robota wyłącznie dla fundacji albo stowarzyszeń. Ten sam typ produkcji robimy dla firm, które chcą opowiedzieć swoją branżę od środka, tak jak film wizerunkowy dla Goodspeed pokazał niewidzialną na co dzień usługę logistyczną B2B.
Tandem był pierwszą cegłą. Zanim ktokolwiek nazwał to serią contentową, my już wiedzieliśmy, że jeden zgrany plan zdjęciowy da się rozpisać na wiele odcinków. Trzeba było tylko klienta, który da się zabrać dalej, niż sięgał wtedy rynek.

Skąd u nas cierpliwość do narracji
Nie wyrośliśmy z reklam. Ja wyrosłem z filmu. W 2012 roku wyreżyserowałem Spadając z chmur, pełnometrażowy dramat. Własny scenariusz, obsada, czterdzieści pięć minut narracji, którą trzeba było udźwignąć od pierwszej do ostatniej sceny.
To zostaje w głowie na zawsze. Kiedy potem siadasz do projektu dla firmy, nie myślisz w kategoriach pojedynczego ujęcia. Myślisz o bohaterze, o łuku, o scenie, która musi coś znaczyć w całości. Tandem był miejscem, gdzie te dwa światy, kino i biznes, spotkały się pierwszy raz na taką skalę. Fabularne myślenie wpuszczone do projektu, który miał konkretne zadanie do wykonania dla branży.
To dlatego serial brandowy nie był u nas przypadkiem. Był naturalnym następnym krokiem.
Serial brandowy nie był u nas przypadkiem. Wyrosłem z filmu – pełny metraż, własny scenariusz, czterdzieści pięć minut narracji. Kiedy potem siadasz do projektu dla firmy, myślisz o bohaterze i łuku, nie o pojedynczym ujęciu. Tandem był naturalnym następnym krokiem.
Jeśli myślisz o serii dla swojej marki
Prowadzisz firmę albo siedzisz w zarządzie i czujesz, że jeden film to za mało? Masz rację, że to za mało. Serial brandowy nie jest już ryzykownym eksperymentem jak w 2018 roku. To przemyślany sposób, żeby marka mówiła do odbiorcy wielokrotnie, jednym spójnym głosem, zamiast raz błysnąć i zniknąć.
Filmy dla firm robimy od 2011 roku. Przez ten czas nauczyliśmy się jednego: format wieloodcinkowy nie jest droższym kaprysem, tylko tańszym sposobem na obecność, bo jeden plan obsługuje kilkanaście publikacji. Tandem był momentem, w którym pierwszy raz zobaczyłem, jak daleko klient pozwoli się zabrać, jeśli naprawdę zaufa ekipie. Ten moment pamiętam do teraz i długo ze mną zostanie.
