Film na targi:
dzień zdjęciowy licz wstecz od stoiska

Zapytanie o film na stoisko przyszło w sierpniu z działu handlowego zakładu produkcyjnego: targi w połowie października, materiał na ekran w pętli, minuta do półtorej. Lista ujęć była gotowa. Procesy produkcyjne, maszyny, zakład z zewnątrz z widocznym logo, podstawienie ciężarówek, magazyn, certyfikaty, historia firmy na osi lat, mapa kierunków, w które jedzie towar, napisy po angielsku. Wysłaliśmy ofertę. Odpowiedź przyszła po sześciu tygodniach: kwota przewyższa budżet. Oferta spadła na budżecie, nie na kalendarzu, ale kalendarz w tym czasie zjadł prawie cały zapas.
Od daty targów się odejmuje
Data targów jest stała, reszta z niej wynika. Od połowy października odejmij czas na dostarczenie pliku wykonawcy stoiska i test na docelowym ekranie, czyli kilka dni z zapasem. Potem rundę poprawek po stronie firmy: ktoś musi film obejrzeć, zebrać uwagi z działu i z zarządu, odesłać. Tydzień to realistyczne założenie. Potem sam montaż: przy takiej liście ujęć, z napisami i mapą, liczymy dziesięć dni roboczych. Wychodzi, że ostatni sensowny dzień zdjęciowy wypada w okolicach 23-24 września. Tę datę wysłaliśmy klientowi w połowie września, zanim wiedzieliśmy, czy w ogóle to robimy, bo przydaje się niezależnie od tego, kto film nakręci.
Dzień zdjęciowy w zakładzie też nie bierze się z powietrza. Ujęcia ciężarówek wymagają, żeby ciężarówki akurat podjechały, produkcja musi zgodzić się na ekipę między maszynami, zdjęcia z zewnątrz z logo potrzebują światła i pogody. To ustala się co najmniej tydzień wcześniej, więc od wyliczonej daty odejmij jeszcze ten tydzień i dostajesz dzień, w którym wykonawca musi być wybrany.
Budżet decyduje, kalendarz tylko kończy
Decyzja o budżecie przyszła dwa dni przed ostatnim dniem zdjęciowym z naszego rachunku. Kto by teraz tego filmu nie robił, ma na zdjęcia, montaż i poprawki niecały miesiąc. Nie skróci się cena ani lista ujęć, skróci się runda poprawek i test na ekranie. Na targi pojedzie wersja, którą ktoś zaakceptował w dwie godziny, albo plik, którego nikt nie odtworzył na docelowym ekranie przed halą. Kalendarz nie zabija ofert. Zabija poprawki.
O budżet zapytaliśmy dopiero po odmowie, z prośbą o widełki, nawet nieostre. Powinniśmy byli zapytać w pierwszej odpowiedzi, bo widełki oszczędzają obu stronom te sześć tygodni. Następnym razem to pytanie idzie razem z datą.
Ten sam rachunek działa przy każdej dacie, której nikt nie przesunie. Przy jubileuszu liczy się wstecz od gali, nie od chwili, w której ktoś przypomni sobie o filmie. Jak to rozkładamy w kalendarzu, opisaliśmy w ofercie na film jubileuszowy dla firmy i w tekście o tym, czy film jubileuszowy ma być laurką, czy materiałem dla zespołu.
Co zrobić z datą targów, zanim zapytasz o cenę
Policz wstecz sam albo poproś o to studio w pierwszym mailu: data targów, minus test, minus poprawki, minus montaż, minus przygotowanie zakładu. Z tego wychodzi tydzień, w którym musi się odbyć dzień zdjęciowy, i dzień, do którego trzeba wybrać wykonawcę. Jeśli ten dzień jest blisko, porównywanie ofert kosztuje więcej niż różnica między nimi. Jeśli masz datę i nie masz jeszcze wykonawcy, wpisz ją w brief na film na targi: najpierw sprawdzamy termin, dopiero potem liczymy zakres.