Aktorzy amatorzy to na planie norma, a nie wyjątek: pracownicy w filmach korporacyjnych, znajomi muzyków w teledyskach. Dobrze poprowadzeni wypadają naturalniej niż zawodowcy, bo są sobą.
- Nie graj przed nimi reżysera z planu filmowego, tylko rozmawiaj normalnie
- Krótkie, konkretne zadania działają lepiej niż tłumaczenie emocji
- Pierwsze ujęcie zwykle idzie do kosza i dobrze, żeby o tym nie wiedzieli
- Praca z amatorami to najlepszy trening warsztatu reżyserskiego, jaki można sobie zafundować
Współpraca z nie zawodowymi aktorami, to chleb powszedni zarówno na początku rozwoju każdego reżysera jak i późniejszej zawodowej pracy. Takimi osobami są chociażby pracownicy, występujący w filmach korporacyjnych jak i znajomi muzyków, którzy chcą wystąpić w teledysku. Uciekając od razu do angażu zawodowców stracicie bardzo dużo możliwości szkolenia własnego warsztatu pracy z epizodystami.
Poniżej przedstawiam Wam moje sprawdzone wskazówki.
-
Mieć plan
Jesteś reżyserem na planie, więc Twoją główną rolą jest umiejętna animacja aktorów. Nie potrzebujesz olbrzymiej charyzmy i przywódczych cech, by prowadzić ludzi. Wiem, że to dla niektórych herezja i wstęp do wpisu motywacyjnego. Zdecydowanie ważniejszym aspektem udanej realizacji jest plan. To nie musi być precyzyjnie rozpisany na ujęcia scenariusz. Wystarczy żeby to była wizja i chęć podzielenia się nią. Jeżeli będziesz w stanie opowiedzieć od początku do końca swój pomysł i będziesz pewny jego powodzenia – połowa już za nami.
To pierwszy, ale moim zdaniem najważniejszy punkt do udanej realizacji.
-
Poznaj swoich sprzymierzeńców
Nasi aktorzy, to najczęściej ludzie, dla których sprawdzenie swoich umiejętności na planie to ciekawe wyzwanie lub po prostu dobra zabawa. Popełnisz wielki błąd chwaląc za każdą dobrze wykonaną scenę i zbyt częste klepanie po ramieniu. Jeżeli to będzie TEN moment – każdy członek zgranej ekipy uśmiechnie się szczerze pod nosem. Ludzie doskonale znają własne ograniczenia i możliwości, więc skuteczniejsze są proste uwagi i szybka reakcja na niepowodzenie, niż wygłaszanie motywacyjnych przemówień przed każdym ujęciem.
Jeżeli masz możliwości spotkania z aktorami, przed samą realizacją to warto wykorzystać to choćby na przełamanie pierwszych lodów. Nie omawiajcie wtedy szczegółów dot. gry postaci, bo to pierwszy krok do dużego stresu na samym planie.
[mc4wp_form id=”13089″]
-
Daj większe poczucie przestrzeni
Zacznij od szerszych planów. Weź kamerę do ręki i przejdź z aktorem pare naście metrów. Taki spacer daje obojgu wiele korzyści. Ty poznasz tempo chodu, szybkość reakcji na zmianę ujęcia a aktor oswoi się z kamerą. Jeżeli scenariusz pozwala na taki manewr, trzymaj się zasady od ogółu do detalu.
-
Mniej mówić, więcej słuchać
Paradoksalnie, wiedząc ze zawodowi aktorzy nie potrzebują tak dużej liczby wytycznych co początkujący, to tym bardziej amatorów nie można zalać mnóstwem informacji. Nikt nie będzie wdawał się w dyskusję czy taki a nie inny sposób siadania będzie odzwierciedlał stan emocjonalny bohatera. Twoim zadaniem jest reagowanie na bieżąco, nie snucie historii na bieżąco.
-
Dubel + Amator = Klapa
Zanim krzyczniesz – „Dubel!” Zastanów się kilka razy. Albo lepiej – nie krzycz do nikogo :) Sprawdźcie inny kąt kamery, spróbujcie z innym ruchem za postacią. Wiadomo, że wtedy trzeba będzie powtórzyć scenę jeszcze raz. To ile taka rada zmienia w pracy z hobbystami jest nie do przecenienia.
-
Większa akceptacja błędów
Angażując profesjonalistów masz prawo oczekiwać obiecanych efektów. Wiadomo, że nawet Di Caprio z miernym reżyserem zagra co najwyżej poniżej swoich możliwości. W naszej sytuacji zacięta chęć zagrania określonej emocji może zakończyć się trzaśnięciem drzwiami urażonej osoby i nie zrealizowanym zleceniem. Postaw się w roli Twojego aktora. Ty jako reżyser, znasz całą ekipę, wiesz co trzeba nagrać, wiesz gdzie można celowo odpuścić, by w innym miejscu dokręcić śrubę. Wiesz, że makijażystka, oświetleniowiec, operator patrzą na twarz aktora w innym celu. Aktor choćby z największą chęcią pomocy nie spojrzy tak na tą sytuację. To na niego lub na nią patrzą się teraz wszyscy ludzie.
-
Wykorzystaj naturalność naturszczyków
To bardzo często niedoceniany punkt programu. Wymuszanie gry w stylu Meryl Streep (oh Trump…) na 21-letniej aktorce ma tyle samo sensu co… każdy przykład byłby tu słaby. Postaw na wyjątkowość, naturalną osobliwość postaci. Nieodgadnione oblicze lekko nieśmiałej aktorki będzie miało tą moc, której szukasz najbardziej. A najbardziej żałować będziesz podczas oglądania materiału przy montażu.
Powodzenia!
Najczęściej zadawane pytania
Jak pracować z osobami, które nie są aktorami?
Rozmawiaj z nimi normalnie, dawaj krótkie i konkretne zadania zamiast tłumaczyć emocje. Amator nie zagra smutku na zawołanie, ale zrobi coś prostego i prawdziwego, jeśli powiesz mu, co ma zrobić, a nie co ma czuć.
Czy pracownicy firmy sprawdzą się w filmie korporacyjnym?
Zwykle lepiej niż wynajęci aktorzy, bo mówią o swojej pracy i widz to wyczuwa. Warunek jest jeden: trzeba im dać czas na oswojenie się z kamerą i nie kazać czytać z promptera tekstu napisanego w dziale marketingu.
Jak zdjąć stres z osoby przed kamerą?
Zacznij od ujęć, które nie trafią do filmu, i powiedz o tym dopiero po fakcie. Ogranicz liczbę osób na planie do minimum. Najgorzej działa cisza i pięć osób patrzących w monitor, najlepiej zwykła rozmowa, w trakcie której kamera już nagrywa.
Czy warto w ogóle angażować zawodowców?
Warto, gdy scena wymaga konkretnej gry aktorskiej albo dialogu. Do wypowiedzi o firmie, prezentacji produktu i scen dokumentalnych naturalność amatora zwykle wygrywa. To decyzja o tym, czego scena potrzebuje, a nie o budżecie.
Źródła
- Casting do reklamy, jak szukamy twarzy marki
- Praca z dziećmi na planie
- Portfolio realizacji




